Praca w skupieniu. Intuicyjnie wiesz że jest dla Ciebie – a w zasadzie dla Twojej pracy - dobra. Potrzebna. Tu chyba jesteśmy, w tym punkcie, zgodni, prawda?
Ale wiesz też że obecny czas - takiej pracy, w skupieniu - nie sprzyja. Tyle osób, rzeczy walczy o naszą uwagę. Co myślisz? Nadal się zgadzamy? Jeśli tak, to mamy dziś dla Ciebie jedną sensowną (co nie oznacza jedyną słuszną) wskazówkę jak sobie w tym zakresie – pomóc. Pomóc, czyli nieco odciąć, na czas pracy, te „rozpraszacze”, które takiej pracy w skupieniu, nie sprzyjają.
Jak?
Zastanów się nad swoją przestrzenią do pracy. I dostosuj ją, na ile się da, ale też bardzo zdecydowanie, do swoich potrzeb. I tutaj mocno podkreślę – nie „miejsce” ale „przestrzeń do” pracy. Dlaczego „przestrzeń do” a nie tylko „miejsce” pracy? Bo tu koniecznie trzeba rozróżnić dwa aspekty.
Pierwszy aspekt - ta przestrzeń to oczywiście „fizyczne” miejsce, w którym wykonujesz pracę merytoryczną. Pokój w kancelarii, biurko w przestrzeni mecenasa, u którego teraz pracujesz, ale też pokój w domu, kawiarnia, biblioteka, czy – coraz bardziej popularne – biura wynajmujące przestrzeń na kilka godzin. I takie „fizyczne” miejsce to oczywiście musi być miejsce, które ma warunki do tego, aby w nim prawniczo popracować. Zwykle wystarcza nam tu biurko i krzesło. Ale miejsce pracy to nie tylko „fizyczny” kawałek podłogi. Z tym biurkiem i krzesłem.
I tu wkracza ten drugi aspekt. Równie istotny. Mniej fizyczny, namacalny ale taki bardzo praktyczny. I jego trzy istotne elementy:
Po pierwsze, czy w tym miejscu, tej „fizycznej” przestrzeni, możesz rzeczywiście pracować tak, jak sobie zaplanowałeś/łaś? To pytanie zwłaszcza dla tych, którzy pracują w opcji współdzielonych pomieszczeń; warto tutaj, przy planowaniu takiego czasu skoncentrowanej pracy merytorycznej, uwzględnić tryb pracy innych osób. Czy ktoś nie będzie co chwilę wpadał do Ciebie z pytaniem? Może wywieś tabliczkę – „Pracuję, nie przeszkadzać”.
Po drugie – atmosfera. Istotna. Nie zdajemy sobie z tego sprawy – jak jest istotna - do momentu, gdy coś się nie wydarzy. Zastanów się nad tym zanim podejmiesz decyzję o wynajmie biura z kolegami lub koleżankami z aplikacji. A może teraz coś już Ci dokucza? Tylko nie do końca wiesz, co?
Drobne administracyjne nieporozumienia związane z prowadzeniem biura, nieco inny styl życia kolegi, różne potrzeby co do wyglądu i estetyki kancelarii mogą taką codzienną atmosferę pracy – zagęścić. I w efekcie nawet zniechęcać Cię do tego, aby do tego biura przychodzić. A przecież to nie o to chodzi. Więc może nie warto dusić i tłamsić w sobie tej obawy, która narasta w Twojej głowie po tym jak usłyszałeś/łaś o dziwnych zwyczajach potencjalnego „współlokatora”; „czerwonej lampki” która zapaliła Ci się gdzieś tam z tyłu głowy podczas rozmowy o ewentualnych wspólnych potrzebach i wzajemnych rozliczeniach kosztów prowadzenia kancelarii. Bo te potrzeby (i dostępne w tym zakresie zasoby finansowe) mogą być, na różnych etapach kariery, różne. Nie zawsze zbieżne.
I po trzecie pomyśl też czy w tym miejscu masz (lub możesz stworzyć sobie) „klimat”, który pomaga Ci w pracy. Czy jest ta właśnie przestrzeń, aby móc posłuchać muzyki, przy której czujesz, że lepiej Ci się myśli, przygotować sobie kawę, z którą kojarzą Ci się momenty efektywnej pracy. Nie zawsze masz na to wpływ, ale może też o tym pomyśl? Jak to zorganizować? Czasem to nie wymaga dużych nakładów; pomyśl kreatywnie, co zrobić, aby chciało ci się przy tym biurku siadać.
Więc, wracając do pytania. Czy masz taką przestrzeń?